Dziś jest: Poniedziałek, 18 Grudnia 2017 r.
Elbląski Komitet Obywatelski » strona główna

AKTUALNOŚCI

WYBORY

BAROMETR AKTYWNOŚCI RADNYCH

OSTATNIE WPISY NA BLOGACH

DOKUMENTY

CZYTELNIA

STANOWISKA

Kłajpeda 2012 - wojaże dra Glocka

Dodano: 2012-08-28, 14:36 | Odsłon: 8891

 Kłajpeda 2012

dr Michał Glock

 

 

Z uwagą przeczytałem oświadczenie pana Marka Bukowskiego Ligi Obrony Suwerenności i nie sposób się z nim nie zgodzić (!). Pan Marek ma świętą rację, że Kalinin to szuja pierwszej kategorii i to jest fakt niezaprzeczalny. Inną sprawą jest, moim zdaniem dziwny, protest w sprawie zmiany nazwy ronda Kaliningrad. Wygląda to trochę jak taki „zapychacz” w sezonie ogórkowym. Nazwa ta została nadana po burzliwych dyskusjach, chyba jeszcze za poprzedniej władzy. I w tamtym czasie popełniono błąd pierworodny. Od początku bowiem rondo to powinno nazywać się na przykład Królewieckie. Co więcej sami Rosjanie nie są bardzo przywiązani do nazwy Kaliningrad. Proszę zwrócić uwagę, że większość firm w Kaliningradzie nie ma w nazwie słowa Kalinin... z jakimś dodatkiem tylko Koenig na przykład KoenigTrans czy Koenig Avto czy co tam innego. Bardziej nawiązuje się do historii miasta niż jego teraźniejszości. Inna sprawa, że dla Kaliningradu Rosjanie do tej pory nie wymyślili alternatywy bo nazwę już dawno by zmieniono. 

Wyszliśmy z tą naszą nazwą trochę przed szereg. Stąd właśnie oświadczenie LOS. Tak samo zresztą jest z drugim nowym rondem - Compiegne. Teraz nie wiadomo czy chodzi o wydarzenie z 1918 roku gdzie zakończyła się I wojna światowa czy chodzi o rok 1940 gdy kapitulację w tym samym miejscu w tym samym wagonie od Francuzów przyjmował Adolf Hitler. Wydaje mi się, że osoby, które wymyślały te nazwy nie bardzo miały wyobraźnię.

Uważam jednak, że nazwanie ronda od nazwiska Romana Dmowskiego to też kiepski pomysł. Znajduję pana Dmowskiego za jednego z najniebezpieczniejszych polityków II RP (a przynajmniej okresu przed zamachem majowym). To kampania nienawiści, którą firmował R. Dmowski (a tak charakterystyczna dla „prawdziwych patriotów” - narodowców) doprowadziła do zabójstwa prezydenta Narutowicza. To właśnie on ma na rękach krew pierwszego polskiego prezydenta. Tak Dmowskiego ocenili ówcześni uczestnicy życia politycznego i później także cała rzesza historyków. Oczywiście są i tacy, którzy będą twierdzili inaczej lub będą fakty niewygodne przemilczać, ale Dmowski jest osobą zbyt kontrowersyjną... już prędzej jak mamy zmieniać nazwę to właśnie może na rondo prezydenta Narutowicza?

Panowie z LOS, którzy mają jak się wydaje zakodowaną niechęć do Rosji, zapominają, że to właśnie z tym państwem R. Dmowski łączył przyszłość Polski. Od Rosji uzależniał od to czy Polska będzie miała autonomię czy niepodległość. Pamiętajmy o tym także.

Skoro już o Rosji się „zgadało” to pochwalę się i ja wycieczką do Rosji i na Litwę z której wróciłem ledwie kilka godzin temu. Ponieważ nie jestem jak pan Wcisła i nie stać mnie na rozbijanie się luksusowym jachtem motorowym po drogach wodnych śródlądowych i morskich, musiałem się zadowolić podróżą samochodem.

Wyjechaliśmy z Elbląga około 9.30. Na granicy o dziwo nie było wielu „szejków” jak nazywam panów o pulchnych licach i siedzących za kierownicą swych passatów-zbiornikowców, wiec przejechaliśmy w jakieś 20 minut na drugą stronę. Po krótkiej wizycie w Kaliningradzie, gdzie stwierdziłem, że ceny w Rosji są 2 razy wyższe niż u nas pojechaliśmy piękną autostradą (!) na północ do Zielenogrdska. Po drodze, po analizie tego co zobaczyłem w sklepach stwierdziłem, że tak naprawdę w Rosji to opłaca się kupić tylko papierosy (jakieś 4 krotnie tańsze) i oczywiście paliwo (2 razy tańsze). Nawet wódkę mają w takiej samej cenie jak u nas (co jest skandalem bo jeszcze kilka lat temu była wyraźnie tańsza). Z innych rzeczy opłaca się zamawiać w Rosji książki (ale tylko w sklepach internetowych jak OZON) gdzie także można zaoszczędzić co najmniej połowę w stosunku do cen rosyjskich książek w Polsce. Pewnie znalazłoby się kilka innych rzeczy jak markowe zegarki Festina tańsze o 50% niż u nas, ale są to rzeczy tak niszowe, że nie warto o nich pisać. W każdym razie na otwarciu granicy tylko my możemy pod względem ekonomicznym skorzystać. Bo do nas (może nie do Elbląga – bo tu zwaliliśmy dokumentnie) na zakupy będzie jeździła cała duża grupa Rosjan. Oczywiście jak naszym konsulom znudzi się robienie różnych szykan względem obywateli ościennego państwa – a słyszałem różne złe opinie o pracy naszego Konsulatu.

W Zielenogrdsku próżno szukać drogowskazu jak jechać na Mierzeję Kurońską. Należy mieć mapę, zapytać autochtonów lub zwyczajnie skręcić w prawo za stacją benzynową Łukoil...

Dalej czeka nas niespodzianka bo za wjazd na Mierzeję, która jest rezerwatem trzeba zapłacić 300 rubli… miejsce to jest piękne i warte zwiedzenia. Można się kąpać od strony Bałtyku na pięknych plażach, choć pozbawionych zaplecza sanitarnego (dwóch śmierdzących z daleka TOITO-i nie traktuję jako udogodnienie). Z drugiej strony (do Zalewu Kurońskiego) można zwiedzać piękne pustkowia przypominające naszą pustynię błędowską. W każdym razie warto (vide zdjęcia). Przejście granicy Rosyjsko-Litewskiej odbyło się bez większych problemów. Litwini ponownie skasowali nas na 20 litów bo oczywiście rezerwat jest i po ich stronie. Mierzeja Kurońska jest w każdym razie wspaniałym miejscem, a miejscowości wypoczynkowe po litewskiej stronie niezwykle malownicze… trochę jak Dania albo Szwecja.

Aby zjechać z mierzei do Kłajpedy trzeba wjechać na prom. Tradycyjnie nie ma żadnych drogowskazów i należy jechać na czuja lub po prostu patrzeć jak jadą auta przed nami. Z głównej drogi skręcamy ponownie w prawo i... utykamy w korku. Nie jest on duży, bo promy pływają aż 3 i dosyć sprawnie to idzie. Promy są bezpłatne. Wjeżdżamy prosto do miasta. Drogą na wprost dojedziemy do dużego (większego niż Galeria Bałtycka) centrum handlowego gdzie można dobrze zjeść i zrobić zakupy. Ceny o około 30% wyższe niż u nas, choć nie na wszystkie produkty. Napisałbym, że kupiłem bardzo dobre kownieńskie piwo sprzedawane w butelkach o poj. 1 pinty (trochę więcej jak 0,5 L). Ale nie będę robił kryptoreklamy…. Kłajpeda jest miastem wspaniałym z malowniczą, cichą starówką z licznymi knajpkami. Na kanale portowym ustawiono bardzo fajną rzecz, którą można by importować do nas… takie pseudo żaglówki reklamowe. Z daleka wygląda to jakby na kanale panował ożywiony ruch różnych jachtów... bardzo ciekawe podejście do reklamy i radziłbym się tym zainteresować. Nad wspomnianym kanałem są bulwary ciągnące się do samego morza. Nie było zbyt dużo ludzi więc można było w spokoju chłonąć piękno tego nadbałtyckiego portu. W Kłajpedzie jest też duże oceanarium z delfinami i innymi morskimi „pływadłami”, ale było już zamknięte (dojechaliśmy tam koło 18) oraz ciekawe ze względu na eksponaty muzeum morskie.

Jadąc z Kłajpedy popełniliśmy błąd i pojechaliśmy na przejście prowadzące z Panemune do Sowietska. Czas zatrzymał się tu w 1991 roku. Unia Europejska, a na pewno Litwa powinna się tego miejsca wstydzić. Przejście jest po prostu tragiczne. Litwini to banda patentowanych leni. Wyobraźcie sobie, że samochody czekają tam jakieś 3 godziny (dla przypomnienia u nas staliśmy jakieś 20 minut). Co więcej nie ma tam nawet toalet (tylko te koszmarne TOiTOje – woniące na jakieś 100 metrów). Po stronie rosyjskiej poszło już szybciej, choć przejście jeszcze tragiczniejsze (o ile to w ogóle możliwe). Ja rozumiem dlaczego to tak wygląda. Przejście jest niejako związane z mostem przez rz. Niemen, więc jego przebudowa wymagałaby pewnie budowy nowego mostu, a to już gigantyczne koszty, których nikt nie chce ponosić. W każdym razie omijajcie to przejście graniczne jak zadżumionego. Podobno nienajlepszą opinię ma także przejście w Kybartai, ale jak pozwolicie nie będę tego sprawdzał. Generalnie opłaciło się nam jechać przez Obwód, gdyż trasa dookoła przez Suwałki, Gołdap, Bartoszyce byłaby zbyt długa.

Przez Kaliningradzką Obłast’ śmignęliśmy dosyć szybko. Na granicy w Grzechotkach i na otaczających stacjach benzynowych zastaliśmy istny Armagedon. Nasi „szejkowie” swych wspaniałych maszynach zdominowali wszystko. Miałem wrażenie, że cofnąłem się ponownie do lat 90-tych tym razem w poliże fabryki Volkswagena gdzie z taśmy zjeżdżały Volkswageny Passaty B3 Kombi rzecz jasna. Ponieważ trzeba umieć się rozpychać, więc brawurowo ominęliśmy kolejkę i wjechaliśmy na przejście... Uwaga: odprawa zajęła nam jakieś 30 minut po obu stronach i o 4 rano po przejechaniu jakiś 600 km, zwiedzeniu fajnych miejsc i wydaniu koło 150 złotych, trafiłem do domu. Wnioski jakie z tego wynikają napiszę przy najbliższej okazji.

 Autostrada do Zielenogradska

 

 Pustynne krajobrazy Mierzei Kurońskiej

 Kurorty na mierzei po litewskiej stronie

 Zjazd na prom

 Tradycyjny korek

 Wspomniane centrum handlowe

 Hummer... oczywiście na rosyjskich tablicach

 Pomnik Rybaka

 Kanał portowy

 Cumujący na kanale kuter dodaje całemu miejscu realizmu

 Żaglowiec szkolny Meridians

Strona główna | O nas | Członkowie | Jak przystąpić | Galeria | Linki | Mapa serwisu | Kontakt stat4u